Tag Archives: praca

Porównanie warunków życia i mentalności

Minęło już sporo czasu od ostatniego posta, przyszedł czas na podsumowanie. Opiszę jak wyglądają warunki życia w Aberystwyth i Walii i same mieszkania. Zacznijmy od “tradycji” Brytyjczyków. W Walii wszystko robi się byle było zrobione na szybko, większość prac to fuszerki, ostateczny efekt pracy można nazwać “drogim śmieciem”. Remont mieszkania robi się zimą, bo budowlańcy oczekują dobrej pogody, więc niczym dziwnym dla Brytyjczyków nie jest remont okien w lutym. Zostałem z dziurawą framugą i pękniętą szybą na 9 dni w pokoju w domu studenckim. W nocy temperatura w sypialni spadała do 5°C, czyli do temperatury, jaka normalnie panuje w tamtejszej łazience bez grzejnika; w łazience nie ma też kontaktów, żeby podłączyć grzejnik czy golarkę. W salonie też rzadko bywają grzejniki. Przez 3 lata nie widziałem, żeby w jakiejkolwiek łazience był kontakt, więc suszenie włosów przenosi się do pokoju, czasami do kuchni.

W takim stanie zostało moje okno po remoncie. Po remoncie.

W takim stanie zostało moje okno po remoncie. Po remoncie.

Z grzejnikami jest różnie, ale jak masz w mieszkaniu ogrzewanie na gaz, to prawdopodobnie będzie cieplej, niż mając ogrzewanie na prąd. Wiele mieszkań używa systemu Economy 7 – prąd jest blisko 3x tańszy w godzinach od 2 do 7 rano (zależnie od rejonu), wtedy w pokojach masz grzejniki elektryczne, które składają się z grzałki i cegieł. W ciągu tych nocnych godzin grzejnik ma nagrzać cegły, tak, żeby to z nich czerpać ciepło w ciągu dnia. Mając taki 3000W grzejnik w 20mm pokoju, nie łudź się, że temperatura będzie na poziomie 18°C. O ile w Polsce normalne jest, że zimą się grzeje i gdy na zewnątrz jest -20°C, w domu jest +25°C i można chodzić w koszulce, o tyle w UK, gdy na dworze jest 5°C w domu będzie 10°C. Brytyjczycy uważają, że jest to całkowicie normalne, bo przecież jest zima. Tutaj wytknę ich hipokryzję – sezonowość temperatur w domu jest zachowana, zimą jest zimno, latem jest upalnie i oni to rozumieją, ale na pewno nie zrozumieliby, gdyby wczesną wiosną brakło jabłek czy pomidorów w sklepach.
Kiedy wprowadziłem się do mieszkania, które znajduje się w domu mającym w nazwie “Villa” (domy w Walii mają swoje nazwy własne, które dodaje się w adresie), od samego początku miałem przygody z grzybem, pleśnią i wilgocią. W 4 pomieszczeniach w mieszkaniu nie ma żadnej wentylacji, oprócz jednej w łazience, zamontowanej centralnie nad prysznicem. W pierwsze dni po wprowadzeniu się do mieszkania znalazłem grzyba za firanką w sypialni, w półko-ściance w salonie, za spłuczką w łazience oraz smród zgnilizny w piwnicy. Cieknąca woda z kranu, dopływu do pralki, toalety, rury ze ściekami przechodzącej przez piwnicę nie jest w Walii problemem, co więcej – jak zapewniał mnie właściciel mieszkania – oni wody w UK mają za dużo i nie wiedzą jak jej się pozbyć! I znowu hipokryzja: chociaż twierdzą, że mają za dużo wody, to nie jest ona darmowa, jak w Irlandii czy na Islandii, a opłata za ścieki jest wyższa niż w Polsce. Mieszkałem w 3 różnych mieszkaniach przez 3 lata i w każdym z czegoś ciekła woda. Znajomi mieli te same problemy, czy to prysznic, bojler, spłuczka czy rura ze ściekami. W każdej umowie o mieszkanie zawarty był punkt, zgodnie z którym wynajmujący ma obowiązek zgłaszać usterki właścicielowi, a właściciel mieszkania je naprawiać. O ile właściciel uzna, że cieknąca woda to problem, naprawi, nie trzeba jednak długo czekać, aż problem powróci, bo jak pisałem, wiele napraw to fuszerki, byle taniej, byle szybko. Cytat z maila od właściciela:

After visiting lots of plumbing suppliers in vain  trying to gain a  replacement  flush valve. Unfortunately they have just informed me today that the cistern is likely to be a foreign import and they are unable to locate a part.

Poniżej piękne przykłady:

Na zdjęciu dwie rury w piwnicy, w obu cieknie, podczas deszczu cieknie też ze ściany. W tle czujnik dymu.

Dwie rury w piwnicy, z obu cieknie, podczas deszczu cieknie też ze ściany. Za to w tle czujnik dymu.

od kilku dni coś śmierdziało za pralką, to tylko woda

Od kilku dni coś śmierdziało za pralką.. Na szczęście to tylko woda, właściciel wymienił uszczelkę i wytarł grzyba szmatą, bez rękawiczek, skaleczył się, co też jest częste i upaprał zagrzybioną ścianę krwią.

Grzyba widziałem w każdym budynku, w jakim miałem pokój. Czy to na suficie, bo ktoś zalał swoje mieszkanie, w piwnicy, bo cieknie rura, a może na strychu, bo robotnicy zrobili dziurę w dachu późną jesienią i załatali dopiero wiosną. Znajoma opowiadała mi, że u w jej mieszkaniu przeciekał dach, nie mogła wytrzymać wilgoci w domu, wyprowadziła się, a jej byli współlokatorzy poinformowali ją tydzień później, że zarwał się sufit w salonie, bo beton był za mokry i konstrukcja nie wytrzymała…

Do tego wszechobecna czystość…

Zdolności kulinarne Londyńczyka 2. roku studiów ;)

Naleśnik w wykonaniu Londyńczyka 2. roku studiów ;)

No, dobra to tyle narzekania na wodę. Pomówmy o czymś przyjemniejszym. W Walii jest cicho, nie ma śmieci na zewnątrz, to coś co pierwsze rzuca się w oczy każdemu, kto tu przyjedzie z Polski. Śmieci w lesie, na łące czy w mieście są rzadkością. Zawsze jak wracam do rodzinnego miasta w Polsce, zaraz za domem widzę górkę śmieci, popiołu, do tego puszki, butelki czy plastikowe kubki, w rzece czy stawie pływają folie i puszki, drogi i mury są zamazane wulgarnymi słowami. W Walii widziałem to tylko w jednym miejscu – w polskiej dzielnicy w Aber. Jak na plaży zauważysz potłuczoną butelkę po piwie, z pewnością będzie to butelka po lechu albo tyskim. Walijczycy dbają o dobro publiczne, bo wiedzą, że to ich wspólne, czyli każdego, a w Polsce panuje przekonanie, że to co wspólne, to niczyje. W parku można zobaczyć np. nieuszkodzoną ławkę postawioną w 1999 r. Żeby się o tym przekonać, możesz przejrzeć moją galerię zdjęć z Aberystwyth lub północnej Walii.

Małe owieczki

Małe owieczki

W Polsce zabytki są pod kontrolą konserwatora, jeśli zepsuła się klamka, konserwator musi wyrazić zgodę na jej wymianę, co może trwać tygodniami. W Walii? Możesz chodzić po murach zamków, schodzić do piwnic, chodzić i robić co chcesz. W Aberystwyth są ruiny zamku, których większa część znajduje się na wzgórzu, a reszta od 200 lat pod wodą. Zamek jest zamieniony na mały park, część służy jako boisko, plac zabaw, inna część do odpoczynku, można się położyć na trawie czy usiąść na ławce i zjeść spokojnie obiad… Nie wiem, czy w Polsce konserwator wydałby zgodę na budowę placu zabaw na ruinach zamku.

Ławka w parku

Ławka w ruinach zamku

 

Starożytny obóz rzymski

Starożytny fort rzymski

 

Przejście po murach zamku w Conwy

Przejście po murach zamku w Conwy

Staże w czasie studiów

Praktyki w zawodzie (industrial year, IY) są bardzo popularne. Jednak bardzo różnią się do tego, co znamy ze studiów w Polsce.

Zacznijmy od tego, że są kierunki studiów, które wymagają odbycia jednego stażu, który ma trwać ok. roku. Każdy z takich kierunków ma swój odpowiednik, na którym odbycie stażu nie jest konieczne. Staż musi trwać minimum 42 tygodnie, ale nie musi odbywać się w jednej firmie. Jako że na danym kierunku praktyki zawodowe są obowiązkowe, studia są przedłużone o rok.

Staż odbywa się pomiędzy drugim rokiem a ostatnim (który po powrocie ze stażu nadal jest nazywany trzecim rokiem).

 

W interesie uczelni leży to, żeby jak najwięcej studentów znalazło firmę, w której odbędzie staż, ponieważ podczas tego roku nadal płaci się czesne. Co prawda jest to 1/5 (lub 1/12 zależnie, ile płacisz obecnie) wysokości czesnego, przeważnie ok. £680 za cały rok, co się akurat pokrywa z Excellence Bursary, które wynosi £667 rocznie. Na pokrycie tego czesnego również można wziąć pożyczkę.

Są strony, które pomagają szukać właśnie takich staży np.:

Na moim wydziale na Aberystwyth University są dwie osoby, które zajmują się szukaniem staży dla studentów. Jedna osoba zajmuje się wszelkimi formalnościami i “nagłymi” sprawami, np. gdy ktoś nie znajdzie pracy, a kończy się czas na szukanie. Drugą osobą jest wykładowca, który ma mnóstwo znajomości, dobrze promuje uczelnię i co jakiś czas przesyła nam e-maile typu:

XXX is a company run by ZZZ YYY who is an Aber Grad. This job is being advertised to Aber students only….
This position is ONLY being advertised to Aber students – so a great opportunity.
I have spoken to the company this morning and they are very keen to get a student from Aber – please apply!

Ofert pracy (i komentarzy do nich w oddzielnej wiadomości) od połowy wakacji do teraz (maj) dostaliśmy:

 

 

Obecnie na równe 100 osób, które mają kierunek z IY, ponad 60 znalazło już pracę (informacja od koordynatora). Natomiast na 2 roku studentów full-time łącznie z part-time i studentami innych wydziałów, którzy wybrali sobie do studiowania jeden z modułów z CompSci jest 157.

 

Zarobki są różne, od £900 na miesiąc do £2 000 na miesiąc, bo bardzo dużo zależy od miasta i firmy. W Londynie średnia to podobno £23 000 rocznie, poza Londynem średnie zarobki są w okolicach £13 800 do £15 000 rocznie. W Londynie mieszkanie bliżej centrum, tj. bliżej niż 4 strefa, koszt jednego pokoju będzie tak wysoki jak w małym mieście całego piętra. Trzeba doliczyć też większe wydatki na jedzenie i transport. No i oczywiście komfort współdzielonego mieszkania będzie niższy niż w przypadku, gdy ma się całe piętro dla siebie, chociaż wtedy niektóre rachunki, jak np. za Internet i telefon będą niższe.

W Wielkiej Brytanii miałem dwie rozmowy kwalifikacyjne, zanim dostałem propozycję pracy. Pierwsza była przez telefon, a później zostałem zaproszony do biura niedaleko Bristolu, druga przez Skype i podczas niej dostałem test. Podróż pociągiem do Bristolu nie była tania, ponad £150, jednak koszty podroży są często zwracane nawet wtedy, gdy nie zostanie się zatrudnionym.

 

Żeby nie było tak pięknie… Wiele osób rezygnuje z poszukiwania pracy. Jest całkiem sporo takich osób, które rezygnują, głównie po kilku odmowach. Chociaż czas na znalezienie pracy jest do początku września, wiele osób rezygnuje już w kwietniu, po wysłaniu dwóch e-maili od stycznia. Po zrezygnowaniu muszą zmienić swój kierunek studiów i… zacząć szukać mieszkania w Aber, od marca wcale takie proste nie jest.

Poniżej wklejam część e-maila od koordynatora industrial year:

Anyone who has reasonable first and second year marks, and who keeps trying, and keeps in touch with us up to the deadline (end of August) will almost certainly find a placement. It is very rare for me to feel sorry for someone who does not find a placement (it happens occasionally though).

Egzaminy i oceny

Jak już pisałem w jednym z poprzednich postów, na studiach w UK  egzaminy końcowenie nie są najważniejsze… one rzadko kiedy mają chociażby średnie znaczenie.

Aby zdać z dobrym wynikiem, trzeba pracować cały semestr lub dwa na jedną ocenę końcową, która podawana jest w punktach procentowych. Weźmy na przykład moduł Image Processing; ten moduł w ogóle nie kończy się egzaminem ani testem; 60% oceny końcowej to raport na temat podany przez wykładowcę. Przeważnie trzeba zrobić analizę jakieś przykładowej pracy, czasami najpierw tę pracę trzeba wykonać, a potem napisać z niej raport. Następne 40% to prezentacja swojego raportu. Jak widać, w tym module ćwiczone są nie tylko umiejętności twarde (nauka, pisanie, badanie), ale też umiejętności miękkie (prezentacja tematu grupie).
Nieco innym przykładem będzie C and UNIX programming; tutaj 10% oceny to wykonywane zadania, rozwiązanie jako kod źródłowy. Jego testy trzeba pokazać osobie, która jest do tego w odpowiednim terminie wyznaczona (podejść do tej osoby w wyznaczonych godzinach). Zadania można rozwiązywać w domu na swoim komputerze, jeśli sobie samodzielnie nie radzisz, możesz liczyć na pomoc osoby sprawdzającej. 50% oceny to jakiś większy projekt, jedno zadanie do wykonania w domu. Dopiero ostatnie 40% to egzamin końcowy.

Jak do tej pory, ukończyłem 15 modułów, a łącznie miałem… 9 egzaminów końcowych i 4 testy.

Egzaminy są raczej do tego by poprawić sobie wyniki, rzadko kiedy mają duże znaczenie dla oceny całego modułu.

 

Co trzeba zrobić, żeby zdać? Sprawa wygląda inaczej na 1 roku, inaczej w późniejszych latach.

Żeby nie zdać pierwszego roku, trzeba oblać moduł, który ma wagę równą lub większą niż 20. Wtedy można poprawiać rok. Na drugim i trzecim doku zasada jest ta sama… tylko nie dotyczy już pojedynczo każdego roku.  Nie skończysz studiów, jeśli nie zdasz w ciągu dwóch lat z modułów, których wagi sumują się do 20. Jeśli na drugim roku ktoś nie zdał z modułu mającego 10 punktów, nadal przechodzi na rok następny. Jeśli na trzecim roku, obleje następny moduł wart 10 punktów, kończą się jego studia lub musi podejść do poprawek z obu modułów. Tutaj jest haczyk, bo poprawki nie są przyznawane każdemu. Trzeba się udać do koordynatora danego roku, koordynatora modułów, które są niezdane i obaj muszą wyrazić zgodę na poprawki, które odbywają się w lipcu lub sierpniu. Podobno, żeby wyrazili zgodę, trzeba mieć dobre argumenty. W przeciwnym razie, możesz zaczynać studia od nowa… Nie każdy kończy studia. Na moim pierwszym roku było blisko 300 studentów, obecnie jest około 120. Ci którzy ukończą studia… mają ładny papierek i satysfakcję ;)

 

Do wysyłania naszych prac do oceny mamy system on-line nazwany blackboard. Każdy ma tu swoje konto, które powiązane jest z oficjalnym kontem studenta. Tutaj wysyłamy nasze prace, jak i odbieramy ich wyniki. Po zalogowaniu każdy student widzi swoją listę modułów:

Pod każdym modułem mamy menu, które jest stworzone przez wykładowcę danego modułu. To tutaj znajdziemy worksheety, assignmenty, kody źródłowe napisane podczas wykładów, prezentacje z wykładów i inne:

 

Ponieważ dla wygody studentów, wykłady są nagrywane (przeważnie), systemu bb użyjemy też do oglądania nagranych wykładów:

 

Skoro już jesteśmy przy egzaminach, to sprawa wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce. Egzaminy są ułożone tak, żeby nawet nie było czasu na ściąganie czy pomaganie innym. Drugim argumentem przemawiającym za nieściąganiem jest to, że można zostać skreślonym z listy studentów, z brakiem możliwości poprawy tego egzaminu czy roku. Można zwyczajnie “dostać bana” na tą uczelnię. Elektroniczny system aplikacji na uniwersytety otrzymuje wtedy informację, że student ściągał, a inne uczelnie, na które zaaplikuje, dowiedzą się o tym.
Przykładowo, egzamin składa się z 5 pytań, a student musi odpowiedzieć na maksymalnie 3 lub 4 pytania. Dostępny jest zeszyt mający ok. 8 kartek. Jeśli jedno pytanie składa się z 3 podpunktów, każdy z nich zajmie mniej więcej jedną stronę. Zdarza się, że jedno pytanie wymaga odpowiedzi na 8 stron. Niech teraz czas przeznaczony na ten egzamin wynosi 2h. Jeśli jest się dobrze przygotowanym, można napisać cały egzamin, jeśli słabiej… zabraknie czasu na napisanie odpowiedzi, a trzeba przecież jeszcze wybrać, na które spośród pytań udzielisz odpowiedzi.

Do przygotowań dostępne mamy egzaminy z poprzednich lat – niektóre pomagają, niektóre są bezużyteczne. W czasie przygotowań trzeba przejrzeć wszystkie dostępne egzaminy, bo może się zdarzyć, że  jedno pytanie z danego modułu w ieco zmienionej formie pojawia się co rok. Można też z dużym prawdopodobieństwem próbować wytypować, czego nie będzie na nadchodzącym egzaminie.

Skoro jestem przy egzaminach i ocenach końcowych, to opiszę jeszcze krótko rodzaje “ocen”. Jak już poprzednio wspomniałem, oceny są w punktach procentowych. Mamy coś podobnego do polskich ocen – też są oceny, na które trzeba złapać się w “widełki”:

80 – 100% = 1 (first)
70 – 79% – 2.1
60 – 69% – 2.2
50 – 59% – 3
< 50%

 

Ocenia się nie tylko… studentów. Jest też zwyczaj, by oceniać wykładowców.  Pod koniec semestru dostajemy formularz online do wypełnienia oraz elektroniczne moduły do głosowania (by każdy mógł zagłosować raz). Podczas wykładu oceniamy:

  • kolejno każdego wykładowcę i przyznajemy ogólną ocenę dla poziomu nauczania przez niego
  • ogólny poziom nauczania z każdego modułu
  • jakość opinii o naszych projektach (feedback z assignmentów)
  • poziom assignmentów

 

Gdy w zeszłym roku mieliśmy beznadziejnego wykładowcę z matematyki, który niczego, nikogo nie nauczył, popełniał błędy na tablicy, miał je również w swoich prezentacjach, które z błędami wysyłał na serwer. W skali 0 – 5 pod koniec drugiego semestru dostał coś w okolicy 1.5, obecnie już nie pracuje na AU. Złego wykładowcę można “uwalić”, tak jak wykładowca w Polsce może “uwalić cały rok”. Ma to na celu podniesienie standardu i jakości nauczania.

inwiligatorzy na egzaminach

Praca wakacyjna, staż IT w UK

Połowa kwietnia, zbliżają się wakacje, a więc i okres prac wakacyjnych w UK.

O ile w Polsce wakacje spędza się przeważnie śpiąc dłużej, odpoczywając, nic nie robiąc…to w UK jest sporo możliwości znalezienia krótkich staży czy dwumiesięcznych praktyk i wiele osób z tych możliwości korzysta… na jednych z pierwszych zajęć zostaliśmy zapytani, kto ma za sobą już jakieś praktyki, staże, niekoniecznie odbyte w kierunku swojego kształcenia.
Wiecie, kto nie podniósł ręki? Polacy, Bułgarzy, Brazylijczycy i  kilku Brytyjczyków na około 300 osób w sali. Siedziałem wtedy obok innego Polaka… obaj się przeraziliśmy, że jesteśmy tak “spaleni” na rynku pracy… Rozmawiałem potem z Brytyjczykami, niektórzy mieli już za sobą kilka różnych prac wakacyjnych, jeden z nich powiedział (i ma to wpisane w CV), że pierwszy raz pracował mając 14 lat. KTO W POLSCE zaczyna pracę mając 14 lat?! Nie będę tego wątku dalej rozwijał.

Studentom bardzo często podsyła oferty pracy uniwersyteckie biuro Careers lub osoba z danego departamentu.

Teraz opiszę coś, czego Ci nie polecam, jeśli chcesz przylecieć do Wielkiej Brytanii do pracy na wakacje i po pracy wrócić do domu. Później podam powód, dlaczego nie warto ryzykować.

Staże kierowane są do kilku grup:

  1. osób nadal będących w szkole
  2. osób w okresie po zakończeniu szkoły, ale przed rozpoczęciem studiów (gap year), oferty kierowane są wtedy dla school leavers
  3. studentów (industrial year)
  4. osób, które właśnie ukończyły studia – graduates

Oferty pracy wakacyjnej pojawiają się nagle i znikają bardzo szybko. Pracodawcy szukają młodych osób, które jeszcze nie rozpoczęły studiów oraz studentów. Prace są dość dobrze płatne, trafiają na popularne kanały, a niektóre korporacje mają własne strony, jak:

Po przejrzeniu ofert mogę powiedzieć, że większość staży trwa ok 6 do 10 tygodni, niektóre 2 miesiące. Proces aplikacji przeważnie kończy się w ciągu 2 tygodni od publikacji ogłoszenia. Na proces rekrutacji (jeśli był opisany w ogłoszeniu) składają się: rozmowa telefoniczna/Skype i drugi etap – rozmowa na miejscu. Podobno (sam nie aplikowałem) proces aplikacji trwa max. 3 tygodnie.

Jeśli interesuje Cię wyjazd zarobkowy, to może Cię zachęcić, że najsłabiej opłaca praca, jaką widziałem była w jakimś urzędzie walijskim – £250/tydzień, najlepiej opłacana była chyba w Ubisofcie – £400/tydzień.

Rozmowy kwalifikacyjne są dość krótkie. Trwają maksymalnie godzinę. Ja najpierw byłem proszony o zadanie bardziej szczegółowych pytań o firmę/ofertę itp., więc trzeba je mieć. Pytałem z kim będę pracował, jaki staż pracy mają senior developerzy, jak długo są w firmie, jakich metodologii tworzenia oprogramowania używają. Myślę, że to dobre pytania, rekruter wie, że interesują mnie warunki pracy, oferta i zespół, a ja z góry będę wiedział, jak może przebiegać mój staż.

Następnie pytania zadaje rekruter. Może poprosić o opisanie zrealizowanych projektów, jakie miałeś z nimi problemy, czego się nauczyłeś. Jeśli rozmowę prowadzi np. programista, może poprosić o krótką dyskusję dot. Twojej poprzedniej odpowiedzi. Ponadto pytano mnie o ulubiony moduł z poprzedniego roku i obecnego, co w nim było ciekawego, dlaczego to mój ulubiony moduł, jaki miałem z niego wynik, a jaka była średnia. Na innej rozmowie dostałem test z programowania. Miałem uzupełnić test “z Javy”, potem napisać odpowiednie klasy i metody, na koniec przetestować całość. Kod pisałem w oknie przeglądarki, tekst był przesyłany do prowadzącego rozmowę.

Jeśli chcesz szukać takiej pracy, poniżej krótka lista stron z ogłoszeniami:

Tyle chyba musisz wiedzieć na początek.

Dlaczego nie polecam Ci krótkiego pobytu zarobkowego?

Problemem jest dostępność mieszkań i rejestracja jako podatnik.

Musisz mieć numer NIN (National Insurance Number), by podpisać umowę o pracę, a żeby dostać ten numer, musisz mieć podpisaną umowę o mieszkanie (dowód, że jesteś w kraju legalnie). Teraz krótka dygresja. Możesz podpisać legalną umowę o pracę bez NIN, ale musisz się zacząć o niego starać przy podpisywaniu tymczasowej umowy. Gdy już otrzymasz ten numer, musisz go podać pracodawcy; zostanie on dopisany do oficjalnej umowy (nie podpisujesz wtedy drugiej, po prostu uzupełniasz pierwszą). Mnie uzyskanie numeru NIN zajęło 5 tygodni. Najpierw czekałem ponad 3 tygodnie na rozmowę, która trwała 15minut, potem na przeczytanie formularza z rozmowy przez urzędnika na drugim końcu Walii i wysłannie mi listem. Nie zawsze trzeba czekać te 3 tygodnie na rozmowę. Po prostu w Aberystwyth nie ma urzędu, który mógłby mi ten numer nadać. Jeśli zamierzasz przylecieć do UK do legalnej pracy, upewnij się, że odpowiedni urząd jest w okolicy, bo wtedy numer możesz otrzymać w ciągu kilku dni.

Drugi problem to mieszkania. Jeśli firma oferuje Ci mieszkanie w ofercie (są takie, w których oferowany jest pokój z kuchnią i łazienką na piętrze dzieloną przez kilka osób); wtedy razem z kluczem do pokoju dostaniesz umowę o mieszkanie i masz z górki do NIN.

 

Dlaczego nie polecam samodzielnego, zdalnego szukania pracy?

Bo można zderzyć się z rzeczywistością. Dostaniesz pracę, po drugiej rozmowie, ale nie znajdziesz mieszkania i co wtedy? Będziesz spał w hotelach, gdzie zapłacisz więcej za cztery nocki niż zarobisz w tydzień? Musisz mieć kuchnię i łazienkę, dostęp do lodówki, umowę o mieszkanie. Możesz zapytać przy pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej, czy byliby w stanie Ci jakoś pomóc z mieszkaniem. Możesz sprawdzić czy lokalna uczelnia wynajmuje mieszkania na wakacje (nie słyszałem o takiej, które nie wynajmuje). Ja umowę o mieszkanie (akademik) podpisywałem przez Internet.

 

Jaka jest alternatywa?

Pośrednictwa pracy. Nie będę żadnego reklamował, pewnie sam znajdziesz dziesiątki w Internecie, przydatny jest też LinkedIn. Pośrednictwo załatwi Ci wtedy wszystko, od pracy po mieszkanie i numer NIN. Znam osoby, które tak robiły. Wcale nie były na tym tak stratne, jak to się opisuje na forach… Jak pierwszą pracę, pierwsze kilka miesięcy, powinno być OK. Z czasem się do wszystkiego przyzwyczaisz.

 

My modules

Here is  a list of modules I took during my studies, with links to the selected module.

This page is created as a part of About me page next to it. I organized it as a simple overview of Computer Science studies in Aberystwyth, (mostly) for people (from Poland) interested in studying here.

 

Second year, second semester:

  • CS21120 Program Design, Data Structures And Algorithms
  • CS22120 The Software Development Life Cycle
  • CS22310 User Centred Design And Human Computer Interaction
  • CS22510 C++, C And Java Programming Paradigms
  • CS26210 The Artificial Intelligence Toolbox – Part II: Programming In An Uncertain World
  • CS27020 Modelling Persistent Data

Second year, first semester:

  • CS21100 Program Design, Data Structures And Algorithms
  • CS22100 The Software Development Life Cycle
  • CS23710 C And Unix Programming
  • CS25110 Introduction To System And Network Services Administration
  • CS26110 The Artificial Intelligence Toolbox Part I: How To Find Solutions
  • CS27000 Modelling Persistent Data

 

First year, second semester:

  • CS12420 Software Development
  • CS15020 Web Development Tools
  • CS15210 An Introduction To Communications And Telematics
  • CS18010 Professional And Personal Development

First year, first semester:

  • CS10110 Introduction To Computer Hardware, Operating Systems And Unix Tools
  • CS10510 Further Mathematics For Computer Science
  • CS12130 Concepts In Programming
  • CS18000 Professional And Personal Development
  • PH19510 Chaos, Communications And Consciousness